Nie wiem, czy polskie wiadomości te informacje podały: w Paryżu zmarł polski poeta (ur. 1953) Maciej Niemiec. Poeta, który w 2. połowie lat 80-tych wyemigrował z Polski i osiadł we Francji. Jego poezja jest mi znana. Bardziej w wersji niemieckiej. Po polsku mam tylko Kwiaty akacji.
Interesujący poeta, który się w polityczne kwestie lirycznie nie angażował. Nie ma takiego wiersza, w którym opisywałby aktualne wydarzenia. Mimo, ze należał do opozycji, że w jego mieszkaniu warszawskim drukowano nielegalnie "zabroniona" literaturę, on sam nie napisał ani jednego wersu o stanie wojennym, o opozycji, o konspiracji. Nic. Może dlatego bylo o nim cicho w Polsce.
Pisał tylko jako indywiduum. Jako "ja". Człowiek. Nie pisał w imieniu obywateli państwa i przedstawicieli narodu. Rzadko w jego poezji pojawia się historia. Jeśli, to przefiltrowana poprzez filozoficzne Być.
Może ktoś powie, ze był egocentrykiem. W pewnym sensie tak. Opisywał indywidualne cierpienie i szukał dróg wyjścia. Szukał stałych wartości w życiu. Nie znalazł?
Zło i Dobro. Nie wystarczało mu. Szukał dalej. Doszedł do punktu takiej samotności, którą można zdefiniować jako więzienie. Człowiek samotny. Zdany tylko na siebie. Uwieziony w swej samotności, w pułapce czasu, w nieszczęśliwych miłościach. Uwięziony w przemijaniu. Poeta, który nie potrafił odnaleźć się w teraźniejszości, zbyt przez przeszłość i przyszłość zniewolony.
Poeta, który patrzył z 7-go pietra swego mieszkania przy Rue des Eaux na Paryż. I wsłuchiwał się nocą w krople deszczu, pukające w dach rynny...).
"Noc stała na paluszkach,
ciekawa jak dziecko przed dziurka od klucza.
Wokół nas czuwało
ciemnoczerwone światło miasta,
nikt więcej, nic. W końcu popłakaliśmy się.../
......................................................................
Czas
stal znowu obok nas, otaczał nas
wyczekująco.../.
Zgodnie z życzeniem poety, spocznie na cmentarzu Pere Lachaise. Mój przyjaciel będzie wśród żegnających poetę. Z małym bukiecikiem niebieskich kwiatów ode mnie.
Elżbieta Gawlik
piątek, 10 lutego 2012 09:17