Porno feministyczne
Od kilku lat francuscy filozofowie zajmują się tematyką pornograficzną. Chciałoby się rzec „znowu”, wracając do klimatu fascynacji erotyzmem, który właściwy był autorom z lat 60. i 70., takich jak Pierre Klossowski czy Georges Bataille. Niemniej to „znowu” byłoby zupełnie nie na miejscu. Dzisiaj ta pornografia, która znajduje się na ustach i pod piórami współczesnych myślicieli, nie jest odzwierciedleniem lektur stosunkowo elitarnych tekstów Markiza de Sade, ale raczej wynikiem analizy współczesnego środowiska tworzącego i oglądającego filmy pornograficzne.
W tradycji filozofii języka bliskiej J.L. Austinowi i J. Searle’owi, pornografia postrzegana bywa i analizowana przy użyciu narzędzi teoretycznych, takich jak „akty mowy”. Rae Langton uważa na przykład, kontynuując pewne tezy Catharine MacKinnon, że pornografia jest nie wydarzeniem, ale aktem mowy, który, tak jak inne tego rodzaju akty (na przykład performatywne), wyrządzać mogą faktyczną szkodę kobietom. Tezy te spotkały się rzecz jasna z krytyką, również z punktu widzenia formalnych ograniczeń wykonalności analogii miedzy aktami mowy a pornografią (niedawno pisała o tym Jennifer Saul).
Wojnę pornografii wypowiedziała swego czasu Andrea Dworkin, uważając ją za przykład „posiadania” kobiet przez mężczyzn. Właśnie w tym kontekście współcześni pornografowie, choć zwykle – pornografki, jak i analitycy ich twórczości, wskazują na możliwość przekazania innych treści poprzez filmy pornograficzne. Filozofka Sandra Laguier w jednej z audycji w radio France Culture ujęła stosunek myślicieli jej bliskich, wskazując na to, że współczesne artystki porno dają wyraz swojemu feminizmowi, tworząc samodzielnie filmy pornograficzne, w których decydują o tym, jaki obraz kobiety zostanie zaproponowany publiczności. Ovidie, młoda reżyserka i była aktorka filmów pornograficznych (posiadająca przy tym wykształcenie filozoficzne), wypowiadała się wielokrotnie na temat tego, że jej praca reżyserska spowodowana była właśnie poczuciem braku perspektywy „feministycznej” w filmach porno. Jej pierwsze filmy charakteryzują się, wg jej własnej relacji, obecnością silnych ról kobiecych, gdzie mężczyźni znajdują się w pozycji zdominowanej; filmy bardziej współczesne przedstawiają natomiast obie płcie w rolach równoważnych, niwelując stosunek dominacji.
Ta koncepcja pornografii, obecna rzecz jasna nie tylko we Francji, ale również w Stanach Zjednoczonych. Niemniej we Francji właśnie wydano niedawno Dictionnaire de la pornographie, pod redakcją Philippe Di Folco (2005). Dwa lata wcześniej znany filozof etyczny, Ruwen Ogien, napisał książkę pt. Penser la pornographie, w której obala pewne mity, dotyczące ewentualnej „niemoralności” pornografii. Feminizm uprawiany przez pornografki wydaje się być zjawiskiem o tyle interesującym, że pozwala on na oswojenie sfer, które były jednym z najbardziej nietykalnych bastionów dominacji mężczyzn. Wulgarność większości dziel pornograficznych sprawiała, ze myślicielki i myśliciele feminizmu nie wgłębiali się w tę problematykę. Fakt, ze kwestią tą zajmują się obecnie renomowani filozofowie, wart jest najwyższej uwagi.
Zainteresowanie pornografią wśród etyków (Laugier, Ogien) związane jest również bez wątpienia z pewnym projektem de-moralizacyjnym. Oboje, choć z różnych perspektyw, sprzeciwiają się dyskursowi moralizatorskiemu ujętemu w normy i naszpikowanemu ocenami. Laugier reprezentuje formę skrajnego sytuacjonizmu (ew. kontekstualizmu) moralnego, ktory jest nieufny wobec sztywnych reguł moralnych, Ogien promuje ze swej strony minimalizm moralny, w ramach którego odrzucenie pornografii jako takiej jest bezpodstawne. Paradoksalnie, Laugier, prócz bycia etykiem jest także filozofem języka jasno stojącym po stronie dość pragmatycznej koncepcji mowy, wywodzącej się bezpośrednio od Ludwiga Wittgensteina oraz wspomnianego J. L. Austina. Austin więc, który początkowo wykorzystany został do teoretyzacji pornografii jako konkretnych aktów przemocy, dziś pomaga w zrozumieniu tego, że pornografia jest problemem wyłącznie w pewnych kontekstach, i że to jej konkretne użycie może być naganne, a nie ona sama w swej jakiejś bliżej nieokreślonej istocie.




